Janusz Korczak o prawach dziecka i prawach człowieka

Dzieci nie będą dopiero, ale są już ludźmi, tak, ludźmi są, a nie lalkami: można przemówić do ich rozumu, odpowiedzą nam, przemówmy do serca, odczują nas.

"Rozwój idei miłości bliźniego w XIX wieku", 1899
 


Dziecko zostało uznane za człowieka, za istotę, z którą trzeba się liczyć, której nie wolno wieść na smyczy, lecz należy kierować nią umiejętnie, z rozwagą, wysiłkiem umysłu, uczucia i woli.

"Dzieci i wychowanie", 1900

 


Szkoła winna być kuźnicą, gdzie wykuwają się najświętsze hasła [...] – ona najgłośniej wołać winna o prawa człowieka, piętnować najśmielej i najbezwzględniej to, co jest w nim [życiu] zabagnionego.           

"Szkoła współczesna", 1905

 

 
Wzywam o magna charta libertatis, o prawa dziecka. Może ich jest więcej, ja odszukałem trzy zasadnicze:

1.      Prawo dziecka do śmierci.

2.      Prawo dziecka do dnia dzisiejszego.

3.      Prawo dziecka , by było tym, czym jest.

[w 1929 roku dodane:]

...pierwszym, niespornym jest prawo dziecka do wypowiadania swych myśli, czynnego udziału w naszych o nim rozważaniach i wyrokach. Gdy dorośniemy do szacunku i ufności, gdy samo zaufa i powie, co jest jego prawem – mniej będzie zagadek i błędów.

*

Czym jest dziecko [...]? Czym jest ta połowa ludzkości, żyjąca razem i obok nas w tragicznym rozdwojeniu? Nakładamy na nią brzemię obowiązków jutrzejszego człowieka, nie dając żadnego z praw człowieka dzisiejszego.

"Jak kochać dziecko. Dziecko w rodzinie", wyd. I 1919, wyd. II 1929

 

 

...sąd [koleżeński] może stać się zawiązkiem równouprawnienia dziecka, prowadzi do konstytucji, zmusza do ogłoszenie – deklaracji praw dziecka. Dziecko ma prawo do poważnego traktowania jego spraw, do sprawiedliwego ich rozważania.

"Jak kochać dziecko. Dom Sierot", wyd. I 1920 [faktyczne ukazanie się książki lipiec-sierpień 1920]

 

 

Był moment w dziejach, gdy nowatorzy zaczęli głosić ideę, że dziecko nie jest wyłączną własnością ojca, że nie ma prawa go sprzedać, zabić czy zjeść.

I oburzano się:
– Jakże to? Ja je powołałem do życia, a nie mam do niego prawa? – Szaleństwo!
Tak:
– Samodzielna kobieta? – Nonsens.
– Żyd – obywatel? – Brednie.
– Dysputy i pakty z najmitą? – Błazeństwo.

*

Powiedzieć do cna zdemoralizowanemu, moralnie przez dorosłych zdewastowanemu społeczeństwu dziecięcemu:
– Róbcie, co chcecie; możecie się nie słuchać – dyktujcie nam prawa i obowiązki.
To nawet nie bolszewizm, ale – obłęd.
Ale karać dziecko, że się spóźniło do szkoły, gdy nauczyciel bezkarnie się spóźniał – to łajdactwo. A takich łajdactw popełniamy tysiące.

"Wiosna i dziecko", 1921

 


Najmniejsza [...] ilość kar tam, gdzie w fizycznie i moralnie zdrowym społeczeństwie dziecko ma pomyślne warunki bytu i rozwoju, gdzie teren daje szerokie łożysko dla energii, inicjatywy i twórczości, gdzie dziecko zabezpieczone jest w prawie do ruchu, posiłku, ciepła, pracy, badania, rozrywki, okrzyku radości.

"Występna kara", 1923
 

 

Wiek dziecięcy i młodzieńczy jest trzecią częścią naszego życia. O tym trzeba koniecznie pamiętać, jeśli chcemy zrozumieć, co się należy dziecku; co mu się należy, a nie, co mu dajemy lub zamierzamy łaskawie kiedyś dać.

Gdybyśmy naprawdę zrozumieli, że dzieci mają prawo do trzeciej części wszystkich dóbr, zgromadzonych dzięki ludzkiej pracy w ciągu setek i tysięcy lat, gdybyśmy rzeczywiście poważnie traktowali dzieci, jako naszą przyszłość,

p w ś c p s n
 
 
 
 
1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
 

Mapa

Zobacz